Ceny biletów MPK najprawdopodobniej nie wzrosną. Radni PO zapowiadają
sprzeciw wobec propozycji prezydenta, który próbuje łatać budżet, sięgając
do kieszeni poznaniaków
- Prezydent Grobelny polecił mi przygotowanie takich taryf, które przyniosą
dodatkowe 10 mln zł wpływu do budżetu miasta - mówi Zbigniew Rusak, szef
Zarządu Transportu Miejskiego.
ZTM zaproponował więc * podział na strefę miejską i podmiejską, * obniżenie
ceny większości biletów jednorazowych, * przywrócenie biletu
dziesięciominutowego (ma kosztować 2 zł - tyle co dotychczasowa
piętnastominutówka, która ma być zlikwidowana), * podniesienie ceny
"sieciówek" (z 81 do 106 zł dla poznaniaków i 112 zł dla przyjezdnych).
Zmiany miałyby obowiązywać od 1 stycznia. Aby tak się stało, potrzebna jest
zgoda rady miasta, która zajmie się projektem 17 listopada. Już wiadomo, że
lewica, PiS oraz część radnych niezrzeszonych nie zgodzą się na podwyżki.
Dlatego prezydent Grobelny liczy na poparcie dwóch radnych ze swojego
komitetu oraz większościowego klubu radnych Platformy Obywatelskiej, który
zwykle głosuje zgodnie z jego wolą.
Jak będzie tym razem? - zapytaliśmy radnych Platformy.
Mariusz Wiśniewski: - Jestem przeciw. "Sieciówki" nie mogą być takie drogie.
Nie sądzę, żeby PO zgodziła się na to.
Jakub Jędrzejewski: - Jestem przeciw podwyżkom. Już poprzednie pokazały, że
ludzie zaczynają przesiadać się do aut. Teraz znowu MPK zacznie tracić
pasażerów, a wpływy do budżetu zamiast wzrosnąć, spadną. Skoro prezydent
znalazł w budżecie 43 mln zł na festiwal Rock in Rio, to równie łatwo
znajdzie tam też brakujące 10 mln zł, które miały przynieść podwyżki cen
biletów.
Krzysztof Skrzypinski: - Dlaczego podwyżki mają dotknąć stałych klientów
MPK, którzy korzystają z "sieciówek"? Nie poprę takiego rozwiązania.
Aldona Szlagowska: - Jestem przeciw. Poznań musi odejść od polityki
preferującej komunikację samochodową, a nie zbiorową.
Marek Sternalski: - Jestem przeciw. Ceny "sieciówek" powinny przywiązywać
pasażerów do MPK, a nie ich odstraszać.
Wojciech Kręglewski (szef klubu PO, uchodzi za człowieka prezydenta
Grobelnego): - Nie można w prosty sposób przekładać potrzeb budżetu na plany
podwyżek, które uderzą w mieszkańców. Nie dziwię się, że radni mają
wątpliwości, ale może argumenty prezydenta nas przekonają? Nie będzie jednak
politycznej decyzji, że cała Platforma musi poprzeć propozycję Grobelnego.
Przy pełnej frekwencji i braku radnych wstrzymujących się od głosu
wystarczy, że trzech radnych PO będzie przeciw, a projekt upadnie. - Jeśli
radni nie przyjmą tej propozycji, to będziemy musieli znaleźć brakujące 10
mln zł, na przykład rezygnując z jakichś inwestycji - komentuje Anna
Szpytko, rzeczniczka prezydenta Grobelnego.
<http://miasta.gazeta.pl/poznan/1,36001,7227004,Podwyzki_cen_biletow_M...>
------------------
Najlepsze, że nie ma dobrego rozwiązania bo rezygnacja z inwestycji też
będzie podlegała ocenie radnych i tak naprawde to rada będzie musiała
wykreślić te 10 mln z budżetu wskazując ostatecznie czego ma sie nie robić w
2010 roku.
Jagular